Marwa papuga urosła do rangi symbolu. Jest mostem między smutną rzeczywistością Wielkiej Polandii i minioną potegą Imperium. Jest też ostatnią deską ratunku.
Polskie tłumaczenie, wg www.modrzew.stopklatka.pl:
PAN PRALINA
Dzień dobry, przyszedłem z reklamacją...
(sprzedawca nie reaguje)
Proszę pani.
SPRZEDAWCA
(wyprostowuje się)
Co ma znaczyć to "proszę pani"?
PAN PRALINA
Przepraszam, mam katar. Przyszedłem z reklamacją.
SPRZEDAWCA
Mam przerwę obiadową.
PAN PRALINA
Nieważne kolego. Chcę zareklamować tę oto papugę, którą kupiłem w tym oto sklepiku, niecałe pół godziny temu.
SPRZEDAWCA
O tak, norweska błękitna. Coś z nią nie tak?
PAN PRALINA
Zaraz panu powiem, co z nią nie tak. Jest martwa, oto co z nią nie tak.
SPRZEDAWCA
Wcale nie, tylko drzemie. Niech pan spojrzy.
PAN PRALINA
Słuchaj kolego, umiem odróżnić martwą papugę od żywej.
(podnosi klatkę na wysokość oczu)
Ta jest martwa.
SPRZEDAWCA
Ależ skąd, proszę pana, ona tylko drzemie.
PAN PRALINA
Drzemie?
(opuszcza klatkę)
SPRZEDAWCA
Właśnie. Niezwykłe ptaki te norweskie błękitne. Piękne pióra. No nie?
PAN PRALINA
Upierzenie nie ma tu nic do rzeczy. Ta papuga jest martwa jak kamień!
SPRZEDAWCA
Nie, nie! Ona po prostu drzemie!
PAN PRALINA
Dobrze. Skoro drzemie, obudzę ją.
(podnosi klatkę na wysokość swojej głowy i krzyczy)
Polly! Mam dla ciebie smakowite śniadanko! Tylko się zbudź, papużko Polly!
SPRZEDAWCA
(trąca klatkę)
Poruszyła się!
PAN PRALINA
Wcale nie. To pan trącił klatkę.
SPRZEDAWCA
Nic takiego nie zrobiłem!
PAN PRALINA
Zrobił pan!
(wyciąga papugę z klatki i przystawia ją sobie do ust)
Polly, Polly!
(uderza papugą o ladę)
Papużko Polly, obudź się!
(podrzuca papugę do góry; papuga jak kamień opada na podłogę)
To się nazywa martwa papuga.
SPRZEDAWCA
Nie, ona jest ogłuszona.
PAN PRALINA
Słuchaj kolego, mam już dość tej komedii. Ta papuga bezwarunkowo nie żyje! Gdy kupowałem ją niecałe pół godziny temu, zapewniał mnie pan, że jej totalny brak ruchu spowodowany jest zmęczeniem po długim i wyczerpującym skrzeczeniu.
SPRZEDAWCA
Przypuszczalnie usycha z tęsknoty za fiordami...
PAN PRALINA
Usycha z tęsknoty za fiordami?! Co pan mi tu wciska?! Dlaczego leży nieruchomo na grzbiecie, odkąd przyniosłem ją do domu?!
SPRZEDAWCA
Norweskie błękitne lubią kimać na grzbiecie. Przepiękny ptak, jakie śliczne upierzenie.
PAN PRALINA
Pozwoliłem sobie dokładniej obejrzeć tę papugę i stwierdziłem, że początkowo siedziała na żerdzi tylko dlatego, że była do niej przybita.
SPRZEDAWCA
No jasne, że była przybita. Inaczej powyrywałaby pręty i fru!
PAN PRALINA
Słuchaj no, koleś.
(stawia klatkę na podłogę i podnosi papugę)
Ta papuga nie zrobiłaby żadnego fru, nawet gdybym przepuścił przez nią cztery tysiące Voltów. Ona śpi cholernym snem wieczystym!
SPRZEDAWCA
Wcale nie, usycha z tęsknoty.
PAN PRALINA
Nie usycha, ale już uschła. Tej papugi już nie ma. Przestała istnieć. Odeszła na spotkanie ze swoim stwórcą. To zdechła papuga. Sztywniak. Opuściło ją życie. Teraz spoczywa w spokoju. Gdyby nie przybił jej pan do żerdzi, wąchałaby kwiatki od spodu. Strzeliła w kalendarz i śpiewa teraz w anielskim chórze. To już ekspapuga.
SPRZEDAWCA
No to wymienię ją panu.
PAN PRALINA
(do kamery)
Ileż się trzeba nagadać, żeby w tym kraju coś załatwić.
SPRZEDAWCA
(zagląda pod ladę)
Przykro mi, ale papugi się skończyły.
PAN PRALINA
No jasne. Wiedziałem...
SPRZEDAWCA
(milczy chwilę)
Ale mam ślimaka.
PAN PRALINA
Czy on gada?
SPRZEDAWCA
Raczej nie.
PAN PRALINA
No to zamienił stryjek siekierkę na kijek.
SPRZEDAWCA
(wręczając Pralinie wizytówkę)
Coś panu powiem, niech się pan wybierze do Bolton, do sklepu mojego brata. On wymieni panu tę papugę.
PAN PRALINA
W Bolton?
SPRZEDAWCA
No.
PAN PRALINA
Dobra.
Sunday, 3 December 2006
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment