Thursday, 28 December 2006

Spóźniona choinka


25 grudnia zaczął się minutę temu, Whisky w towarzystwie Wiewiórki i Szybkiego idą na stację kolejki mając nadzieję zdążyć na ostatni pociąg do domu. W tym rejonie kolejka jeździ poziom poniżej ulic, na peron schodzi się po niebieskich schodkach. Schodząc dostrzegają dwóch osobników płci męskiej walczących o utrzymanie równowagi. Wygląda na to że walkę wygrywają, bo mają ze sobą choinkę zapakowaną w siatkę kórta służy jako dodatkowy, cenny punkt podparcia. Whisky postanawia upewnić się w tym co oczywiste i w językuj ojczystym rzuca:

- Panowie to nie dowieziecie już na wigilią tej choinki chyba...

Rodacy poddani świątecznemu nastrojowi chórem (którego synchronizacja pozostawia wiele do życzenia) odpowiadają frazą brzmiącą jak coś w stylu:

- seeesooooołyyyych śniiiiiiąąąąąąąat.

Pociąg nadjechał punktualnie.

Wednesday, 20 December 2006

Jezus królem Wielkiej Polandii - nie mogę się doczekać!

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3804328.html
("Projekt uchwały Sejmu: Jezus królem Polski")

UK ma królową, Wielka Polandia nie może być gorsza.

Polski król będzie od niej lepszy bo będzie miał więcej wiecej fanów za
granicą niż królowa. Pozatym dzięki temu że jest bytem dosyć wirtualnym
jego utrzymanie będzie kosztować mniej niz całej tej bandy darmozjadów
skupionej wokól Pałacu Buckingham. Jest cool bo ma brodę, i jeszcze
zamienia wodę w wino.

Ja widzę same korzyści!

Widzicie jakieś luki w moim rozumowaniu? :-)))

Saturday, 16 December 2006

Synowie i córki Albionu kontra bania

Uczucie łączące tubylców (przynajmnije tych którym religia nie zabrania) z alkoholem jest namiętne i momentami burzliwe. Piją dużo i nierzadko do upadłego, picie ma status silnie ugruntowanej instytucji o istonym znaczeniiu (prawdodopodobnie gdzieś między monarchią a "baked beans"). Nie jest uznawane za naganne wypicie dwóch pint czy butelki wina w porze lunchu (aha, na głowę znaczy się), w niektórych firmach zwyczajem bywa spędzenie piątkowego popołudnia w pubie.

Whisky na wlasny użytek opracował teorię, mówiącą że puby i inne przybytki wymiany środków płatniczych na destylaty i fermenty sa niezbędne i maja istotne znaczenie terapeutyczne. Nie jeden raz Whisky wyszedl porą jesienno-zimwo-wiosenną z domu (pełen dobrych chęci, żeby nie było) i po konfrontacji z ciemnoszarym, nisko zawieszonym niebem przyprawionym mżawką w bulionie wszechobecnej wilgoci decyzji o wyjściu pożałował. Gdyby Whisky był autochtonem skierowałby swoje kroki do pubu po dawkę szczepionki antydepresyjnej. Ale nie jest :-)

Organizacje propagujące "responsible drinking" nawołują do picia nie więcej niż 25 jednostek alkoholu tygodniowo - co w polsce uznawanw jest prawdopodobnie conajmniej za zachowanie "ryzykowne". Ulotka dołączona do leków zawierających paracetamol pisze o skutkach ubocznych mieszania z alkoholem ale przestrzega przed abusive drinking w trakcie zażywania. Polski paracetamol powoduje poważne skutki ubiczne zmieszany z jakąkolwiek ilością alkoholu. obiegowa mądrość głosi że eskimosi mają kilkaset słów na określenie śniegu. Nie jest to do końca prawdą: obiegowa mądrość wiele razy tą liczbę pomnożyła. Prawdą natomiast jest że w swoim języku brytyjczycy mają znacznie ponad setkę słów na określenie stanu "nieważkości". Ale język polski chyba pod tym względem nie jest dużo biedniejszy.

Martwa żona

Whisky ogląda film w towarzystwie Wiewiórki i Szybkiego. Wszyscy pod lekkim wpływem, Szybki chyba najbardziej bo drzemie, Wiewórka chyba najmniej bo stara sie śledzić akcję filmu. Bohater filmu, z miną smutną niczym ostatni peron dworca w Radomiu spogląda na oprawione w ramkę zdjęcie blondynki.

Wiewiórka przytomnie pyta:
- To jego żona, ta która umarła na początku?

Whisky niepewnie potwierdza:
- Chyba taaaaaak.

Po czym dodaje z przekonaniem:
- Martwa żona to przerąbana sprawa jest.

Wiewiórka ożywia się:
- Dlaczego?

Whisky chciał wymyślić jakąś godną powagii sytuacji odpowiedź ale jak zwyle cynizm wziął górę:
- Bo nie wiadomo gdzie zakopać.

Sunday, 3 December 2006

O co chodzi z tą papugą???

Marwa papuga urosła do rangi symbolu. Jest mostem między smutną rzeczywistością Wielkiej Polandii i minioną potegą Imperium. Jest też ostatnią deską ratunku.



Polskie tłumaczenie, wg www.modrzew.stopklatka.pl:

PAN PRALINA
Dzień dobry, przyszedłem z reklamacją...

(sprzedawca nie reaguje)

Proszę pani.

SPRZEDAWCA
(wyprostowuje się)

Co ma znaczyć to "proszę pani"?

PAN PRALINA
Przepraszam, mam katar. Przyszedłem z reklamacją.

SPRZEDAWCA
Mam przerwę obiadową.

PAN PRALINA
Nieważne kolego. Chcę zareklamować tę oto papugę, którą kupiłem w tym oto sklepiku, niecałe pół godziny temu.

SPRZEDAWCA
O tak, norweska błękitna. Coś z nią nie tak?

PAN PRALINA
Zaraz panu powiem, co z nią nie tak. Jest martwa, oto co z nią nie tak.

SPRZEDAWCA
Wcale nie, tylko drzemie. Niech pan spojrzy.

PAN PRALINA
Słuchaj kolego, umiem odróżnić martwą papugę od żywej.

(podnosi klatkę na wysokość oczu)

Ta jest martwa.

SPRZEDAWCA
Ależ skąd, proszę pana, ona tylko drzemie.

PAN PRALINA
Drzemie?

(opuszcza klatkę)

SPRZEDAWCA
Właśnie. Niezwykłe ptaki te norweskie błękitne. Piękne pióra. No nie?

PAN PRALINA
Upierzenie nie ma tu nic do rzeczy. Ta papuga jest martwa jak kamień!

SPRZEDAWCA
Nie, nie! Ona po prostu drzemie!

PAN PRALINA
Dobrze. Skoro drzemie, obudzę ją.

(podnosi klatkę na wysokość swojej głowy i krzyczy)

Polly! Mam dla ciebie smakowite śniadanko! Tylko się zbudź, papużko Polly!

SPRZEDAWCA
(trąca klatkę)

Poruszyła się!

PAN PRALINA
Wcale nie. To pan trącił klatkę.

SPRZEDAWCA
Nic takiego nie zrobiłem!

PAN PRALINA
Zrobił pan!

(wyciąga papugę z klatki i przystawia ją sobie do ust)

Polly, Polly!

(uderza papugą o ladę)

Papużko Polly, obudź się!

(podrzuca papugę do góry; papuga jak kamień opada na podłogę)

To się nazywa martwa papuga.

SPRZEDAWCA
Nie, ona jest ogłuszona.

PAN PRALINA
Słuchaj kolego, mam już dość tej komedii. Ta papuga bezwarunkowo nie żyje! Gdy kupowałem ją niecałe pół godziny temu, zapewniał mnie pan, że jej totalny brak ruchu spowodowany jest zmęczeniem po długim i wyczerpującym skrzeczeniu.

SPRZEDAWCA
Przypuszczalnie usycha z tęsknoty za fiordami...

PAN PRALINA
Usycha z tęsknoty za fiordami?! Co pan mi tu wciska?! Dlaczego leży nieruchomo na grzbiecie, odkąd przyniosłem ją do domu?!

SPRZEDAWCA
Norweskie błękitne lubią kimać na grzbiecie. Przepiękny ptak, jakie śliczne upierzenie.

PAN PRALINA
Pozwoliłem sobie dokładniej obejrzeć tę papugę i stwierdziłem, że początkowo siedziała na żerdzi tylko dlatego, że była do niej przybita.

SPRZEDAWCA
No jasne, że była przybita. Inaczej powyrywałaby pręty i fru!

PAN PRALINA
Słuchaj no, koleś.

(stawia klatkę na podłogę i podnosi papugę)

Ta papuga nie zrobiłaby żadnego fru, nawet gdybym przepuścił przez nią cztery tysiące Voltów. Ona śpi cholernym snem wieczystym!

SPRZEDAWCA
Wcale nie, usycha z tęsknoty.

PAN PRALINA
Nie usycha, ale już uschła. Tej papugi już nie ma. Przestała istnieć. Odeszła na spotkanie ze swoim stwórcą. To zdechła papuga. Sztywniak. Opuściło ją życie. Teraz spoczywa w spokoju. Gdyby nie przybił jej pan do żerdzi, wąchałaby kwiatki od spodu. Strzeliła w kalendarz i śpiewa teraz w anielskim chórze. To już ekspapuga.

SPRZEDAWCA
No to wymienię ją panu.

PAN PRALINA
(do kamery)

Ileż się trzeba nagadać, żeby w tym kraju coś załatwić.

SPRZEDAWCA
(zagląda pod ladę)

Przykro mi, ale papugi się skończyły.

PAN PRALINA
No jasne. Wiedziałem...

SPRZEDAWCA
(milczy chwilę)

Ale mam ślimaka.

PAN PRALINA
Czy on gada?

SPRZEDAWCA
Raczej nie.

PAN PRALINA
No to zamienił stryjek siekierkę na kijek.

SPRZEDAWCA
(wręczając Pralinie wizytówkę)

Coś panu powiem, niech się pan wybierze do Bolton, do sklepu mojego brata. On wymieni panu tę papugę.

PAN PRALINA
W Bolton?

SPRZEDAWCA
No.

PAN PRALINA
Dobra.