Saturday, 16 December 2006

Synowie i córki Albionu kontra bania

Uczucie łączące tubylców (przynajmnije tych którym religia nie zabrania) z alkoholem jest namiętne i momentami burzliwe. Piją dużo i nierzadko do upadłego, picie ma status silnie ugruntowanej instytucji o istonym znaczeniiu (prawdodopodobnie gdzieś między monarchią a "baked beans"). Nie jest uznawane za naganne wypicie dwóch pint czy butelki wina w porze lunchu (aha, na głowę znaczy się), w niektórych firmach zwyczajem bywa spędzenie piątkowego popołudnia w pubie.

Whisky na wlasny użytek opracował teorię, mówiącą że puby i inne przybytki wymiany środków płatniczych na destylaty i fermenty sa niezbędne i maja istotne znaczenie terapeutyczne. Nie jeden raz Whisky wyszedl porą jesienno-zimwo-wiosenną z domu (pełen dobrych chęci, żeby nie było) i po konfrontacji z ciemnoszarym, nisko zawieszonym niebem przyprawionym mżawką w bulionie wszechobecnej wilgoci decyzji o wyjściu pożałował. Gdyby Whisky był autochtonem skierowałby swoje kroki do pubu po dawkę szczepionki antydepresyjnej. Ale nie jest :-)

Organizacje propagujące "responsible drinking" nawołują do picia nie więcej niż 25 jednostek alkoholu tygodniowo - co w polsce uznawanw jest prawdopodobnie conajmniej za zachowanie "ryzykowne". Ulotka dołączona do leków zawierających paracetamol pisze o skutkach ubocznych mieszania z alkoholem ale przestrzega przed abusive drinking w trakcie zażywania. Polski paracetamol powoduje poważne skutki ubiczne zmieszany z jakąkolwiek ilością alkoholu. obiegowa mądrość głosi że eskimosi mają kilkaset słów na określenie śniegu. Nie jest to do końca prawdą: obiegowa mądrość wiele razy tą liczbę pomnożyła. Prawdą natomiast jest że w swoim języku brytyjczycy mają znacznie ponad setkę słów na określenie stanu "nieważkości". Ale język polski chyba pod tym względem nie jest dużo biedniejszy.

No comments: